Gramy i emocje odkrywamy: E-motionz

„Emocje” i „gra”. Połączenie tych dwóch słów sprawia, że serce psychologa dziecięcego zaczyna bić troszkę szybciej. Tak też było w moim wypadku, gdy pierwszy raz usłyszałam o grze wydawnictwa Alexander. Bardzo chciałam ją mieć i wypróbować, by wyrobić sobie o niej własną opinię. I oczywiście sprawdzić, czy zda egzamin w pracy z dziećmi.

Gra występuje w 4 różnych wydaniach, które różnią się od siebie zawartością. Wersja standardowa, której jestem właścicielką, w środku opakowania zawiera: kostki z emocjami (40 sztuk), instrukcję, planszę, 55 kart, 5 pionków, żetony określające ruch, pchełki i woreczek. Wydanie gry jest bardzo ładne, kolorowe, plansza jest twarda i wytrzymała. Instrukcja na 5 stron przekazuje w jasny sposób jak rozegrać rozgrywkę. Pozostałe wersję różnią się od siebie liczbą graczy, którzy mogą wziąć udział w rozgrywce, a co za tym idzie liczbą kostek w zestawie a także liczbą kart. W wersję mini może zagrać do 3 graczy, każdy z nich dostanie 6 kostek. Wersja light zawiera zestaw po 8 kostek dla 4 graczy. Wersja exclusive to rozrywka dla maximum 6 osób. Znajdziemy tam 60 kostek i największą ilość kart (aż 110).

Zanim opowiem jak grać, to najpierw kilka słów które możemy znaleźć w opisie gry w środku opakowania. Czyli to, co obiecuje wydawca:

„Oto „E-motionz”- ultradynamiczna gra planszowa. Rzucaj kostkami najszybciej jak potrafisz i układaj z nich konfiguracje, dzięki którym zostawisz przeciwników daleko w tyle. Zagraj w „E-motionz” i przekonaj się jak szybko i emocjonująca może być gra planszowa. Pamiętaj, że prędkie rzucanie kostek to nie wszystko, musisz tez wykazać się nieprzeciętną zręcznością i spostrzegawczością.Pozytywne emocje i dużo śmiechu podczas rozgrywki są gwarantowane.” Brzmi dobrze, prawda?

Na czym polega gra? Każdy z graczy otrzymuje po 8 kości z emocjami, w kolorze odpowiadającym kolorowi wybranego przez niego pionka. Wszystkie kości są takie same. Następnie, rzucając wszystkimi kostkami, gracz stara się wyrzucić kombinację, która widnieje na karcie. Wszyscy zawodnicy rzucają w tym samym czasie. Po każdym rzucie gracze odkładają na bok kości, które pasują do ułożenia z karty. Tymi, które pozostały, rzucają do skutku, aż do momentu, gdy ułożenie będzie identyczne z tym na karcie. Osoba, której się to uda, bierze żeton z najwyższą cyfrą z możliwych – to jest liczba pól, o którą może przesunąć swój pionek.

To, co fajne, wszyscy gracze zawsze wykonują ruch pionkiem, natomiast ta osoba, której udało się zebrać poprawną konfigurację buziek najszybciej, przesuwa się o największą ilość pól, a ta która była najwolniejsza o najmniejszą ilość.

Z moich doświadczeń wynika, że jedno obejście całej planszy zajmuje całkiem sporo czasu, dlatego zwykle po nim kończę grę. Natomiast producent założył, że grający będą chcieli spędzić przy tej rozrywce kilka dłuższych chwil, dlatego też za każde zwycięskie okrążenie można dostać „pchełkę”, aby po uzbieraniu odpowiedniej ilości móc zostać okrzykniętym zwycięzcą.

Warto również wspomnieć, że dostępna jest także aplikacja „E-motionz”, którą którą instalujemy na smartfonie lub tablecie a która może uatrakcyjnić rozgrywkę. Używamy jej zamiast kart. Ja jednak osobiście pozostanę prawdopodobnie przy kartach (mimo, iż aplikację zainstalowałam i wszystko działa bardzo fajnie). Poniżej zamieszczam screenshota z aplikacji prosto z mojego telefonu.

Przed rozpoczęciem gry warto z dziećmi obejrzeć dokładnie kostkę, by ustalić który wyraz twarzy odpowiada jakiej emocji. To ważne, ponieważ emocje na kostkach nie zostały przedstawione w sposób jednoznaczny, i to co na przykład dla nas jest smutkiem przez dziecko może zostać określone złością. Warto więc na potrzebę konkretnej rozgrywki określić nazwy emocji (oczywiście w każdej grze mogą być one inne).

Jaka jest moja opinia o grze? Czy warto mieć ją w swojej szafie?

Zdecydowanie tak. Gra będzie przydatna podczas budowania relacji z dzieckiem, ale także wtedy, gdy chcemy pozostać w temacie emocji, ale nie chcemy dziecka angażować zbyt mocno (pewnie każdy z Was ma takie doświadczenia, że są takie dni, gdy dziecko z jakiejś przyczyny nie jest w stanie podjąć intensywnej pracy poznawczej). Mimo, iż na opakowaniu napisano, że gra przeznaczona jest dla dzieci od 7 roku życia, myślę, że z powodzeniem można grać w nią już z sześciolatkami, pod warunkiem, że potrafią przeliczać do 8. Gra świetnie sprawdzi się w domu i w szkole, ale także w gabinecie, zarówno w pracy indywidualnej, jak i grupowej. Grę można kupić tutaj – klik

A jeśli nadal jest Wam mało i jesteście ciekawi w jaki inny sposób można wykorzystać pomoce, które znajdziecie w opakowaniu, zapraszam do zapoznania się z alternatywnymi zastosowaniami gry E-motionz.

Anna Karcz – psycholog dziecięcy, terapeuta pedagogiczny

Anna Karcz

Jestem psychologiem dziecięcym i specjalistą terapii pedagogicznej. Specjalizuję się w pracy z dziećmi i młodzieżą oraz rodzicami. Dzieciom towarzyszę w przeżywanych trudnościach oraz pomagam w wyrażaniu emocji z nimi związanymi.

Dodaj komentarz

  • (Twój adres email nie zostanie opublikowany)