Skip to content

Gramy i emocje odkrywamy: Przygodziaki

Jest pretekstem do spotkania ludzi, którzy są dla siebie ważni i chcą dowiedzieć się o sobie więcej, a jednocześnie w fajnej atmosferze spędzić wspólnie czas. „Przygodziaki” to gra rodzina, która po niewielkich modyfikacjach sprawdzi się również w innych okolicznościach. Ale o tym później.

Na początek, tradycyjnie, kilka słów od wydawcy:

„Głównym celem gry jest miłe i wesołe spędzenie czasu z rodziną. Proponujemy więc: wyłączcie komórki, włączcie dobry humor, a potem zaproście do gry wszystkich chętnych z rodziny.

Gra uczy współpracy. Nie ma tu rywalizacji i oceniania (nie dowiecie się, kto jest najlepszy) i nie ma przegranych (cudownie). W Przygodziaki bawić się mogą nawet trzylatki i z pewnością każdy znajdzie tu coś, w czym jest dobry, czym będzie mógł podzielić się z bliskimi. Dzięki Przygodziakom można zaprezentować swoje umiejętności i talenty.

Celem gry jest również lepsze poznanie siebie nawzajem. Gra uczy komunikacji. Odpowiadając na pytania dzielicie się swoimi spostrzeżeniami, pomysłami i marzeniami, a słuchając bliskich, możecie dowiedzieć się o nich wielu interesujących rzeczy.

Grając w Przygodziaki zbieracie rodzinne punkty. Po ich podliczeniu, zaglądnijcie do tabeli punktacji znajdującej się na ostatniej stronie instrukcji, a przekonacie się, czego udało wam się wspólnie dokonać.”

Jeśli chodzi o zawartość gry to sprawa jest dość ciekawa, bowiem pudełko jest jednoznaczne planszą. W środku znajdziemy mnóstwo, bo aż 180 kart zdarzeń, zadań i premii. Jest także pudełko na karty, 1 pionek główny (samochód), 6 pionków dodatkowych i instrukcja. Pudełko/plansza i karty wykonane są z tektury. I tu chyba mój jedyny zarzut do tej pozycji – ich jakoś (grubość i zadruk) mogłaby być zdecydowanie lepsza.

Na czym polega rozgrywka? Drużyna wspólnie wybiera się w podróż. Gracze po kolei dobierają karty, na których, po jednej stronie widnieje opis zdarzenia, a po drugiej pytanie lub zadanie do wykonania. Gracze mogą zdecydować czy wybierają zadanie czy opowiadanie. Mogą również wybrać czy zrobią coś samemu, czy współpracując z innymi. Wspólnie zbierają punkty i posuwają się pionkiem w kształcie auta po planszy do przodu. Trasa nie zawsze jest taka sama – o jej przebiegu decydują dodatkowe karty w kolorze czarnym. Dzięki nim nigdy nie wiadomo jak będę wyglądała gra i do którego celu dotrą gracze.

Mimo, że gra skierowana jest głównie do rodzin, to jak już napisałam, może być świetną grą integracyjną dla grup, które nie koniecznie są związane ze sobą pokrewieństwem. Tylko niektóre z kart skierowane są bezpośrednio do rodziny (poniżej znajdziesz zdjęcie, na którym podzieliłam karty działań – te po lewej stronie to zadania uniwersalne, te po prawej stronie mówią jednoznacznie o rodzinie). Na tle podobnych wyróżnienia tę grę fakt, że oparta jest na kooperacji, więc wszyscy jako drużyna dążymy do zdobycia jak największej liczby punktów. Istotny dla mnie jest także fakt, że większa liczba graczy nie wpływa znacząco na przedłużenie się czasu gry.
W tym miejscu chciałabym rozwiać jeszcze wątpliwości wszystkich, którzy zwracając uwagę na wydawcę (Dobry Pasterz), obawiają się, że na kartach odnaleźć można będzie jakieś odniesienia do treści katolickich – gra jest całkowicie neutralna pod tym kątem.

Aby w stu procentach wykorzystać potencjał tej gry wszyscy gracze powinni być pozytywnie do zabawy nastawieni. Zapewne sięgną po nią przede wszystkim te rodziny, w których nie ma problemów z komunikacją. Natomiast wspaniale byłoby, by trafiła również w ręce tych, gdzie stosunki między jej członkami potrzebują pozytywnej zmiany i wsparcia. Jak już wspomniałam, po drobnej selekcji kart będzie również wartościową pomocą dla terapeutów i nauczycieli, którzy stawiają sobie za cel nawiązanie fajnej relacji z dziećmi.

Anna Karcz – psycholog dziecięcy, specjalista terapii pedagogicznej

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.